This page is hosted for free by cba.pl. Are you the owner of this page? You can remove this message and unlock many additional features by upgrading to PRO or VIP hosting for just 5.83 PLN!
Want to support this website? Click here and add some funds! Your money will then be used to pay for any of our services, including removing this ad.
Strona główna

Cegielnia w Kosewie


Wnętrze pieca do wypalania cegły
Wnętrze pieca do wypalania cegły

W okresie napoleońskim Twierdzę Modlin budowano wyłącznie z cegły wytwarzanej w cegielni Dóbr Koronnych (tzn. państwowej) w Kosewie. W 1807 roku Komisja Fortyfikacji Modlina odebrała ją dotychczasowemu dzierżawcy Karskiemu. Cegielnia miała zostać zwrócona Karskiemu w maju 1811 r., ale Komisja Fortyfikacyjna odstąpiła kontrakt na sześć lat (1811 - 1817) Machwitzowi - żydowskiemu dostawcy z Wyszogrodu. W związku z tym, że wiedziano już wówczas o planowanej wielkiej rozbudowie i ogromnych zyskach z wyłączności na dostawę cegieł istnieje duże prawdopodobieństwo, że przy zawieraniu kontraktu doszło do korupcji. Tak więc gdy: "W roku 1811 rząd postanowił Wał główny murem obwieźć i różne wielkie przedsięwziąć budowy, dostarczenie materiałów tym było trudniejsze, gdy w tych miejscach żadnych znaczniejszych nie było fabryk, z tey przyczyny Dyrekcja Inżynierów, znajdując w bliskości Twierdzy pod Kossowem Cegielnię do Dóbr Koronnych należąc weszła w układy z Izbą Administracyjną tychże dóbr i kontrakt na pięć lat zawarła." Zgodnie z tym kontraktem, który został zatwierdzony przez ministra wojny księcia Józefa Poniatowskiego za każde tysiąc sztuk dostarczonej cegły Dyrekcja Inżynierii miała zapłacić 38 zł, a za tysiąc dachówek - 65 zł. Na początku kwietnia 1811 r. zamówiono na 1811 r. 2 mln cegieł i 150 tys. dachówek. Machwitz sprzedawał też do Modlina galary, tarcice i wapno. Do transportu materiałów budowlanych władze zaangażowały furmanów warszawskich oraz flisaków z Dubienki. Wielka rozbudowa od zaczęła się pechowo, bo wielką suszą.

Piec do wypalania cegły widziany z zewnątrz
Piec do wypalania cegły widziany z zewnątrz
"Od samej wiosny gorąca były ciągłe, jednakże nigdy się nie wydarza, aby wody do 15-go czerwca wyschnąć mogły. Od tej daty można się z tym liczyć [...] susza nadzwyczajna w tym roku była, tak zmniejszyła wodę, iż zakontraktowane wapno dopłynąć z Krakowa na czas nie mogło. Dostawcy byli zmuszeni u handlujących w Warszawie drożej daleko zakupować i swoim kosztem do Modlina spławiać." Poziom wody w Wiśle był tak niski, że przepłynięcie z Warszawy do Modlina (odległość między tymi miastami wynosi jedynie 35 km) zajmowało dwa tygodnie. Jednym z pasażerów takiego rejsu był por. Józef Jaszowski, który w sierpniu 1811 r. płynął na berlince z transportem dział, kul i granatów z Warszawy do Modlina. Swoje wrażenia z podróży opisuje w następujący sposób: "biedni berlinkarze różnych używali sposobów, żeby się naprzód posuwać, ale często w wieczór widzieliśmy okolicę, z której rano odpłynęliśmy, żyłem tylko wędliną, sypiałem na kulach armatnich [....] Nie wiem wprawdzie, czy Jazon, płynąc z Argonautami do Kolchidy po złote runo, więcej jak ja wycierpiał, i dziwne mi było, że w własnym kraju wśród pokoju można takie męczarnie ponosić." Nic dziwnego, że po tak uciążliwej podróży z powrotem do Warszawy wrócił już na piechotę. Susza sprawiała problemy również właścicielom cegielni w Kosewie. "Z powodu nadzwyczajnej suszy 1811 r. wszystkie studnie w cegielni tak wyschły, iż robota cegły dla niedostatku ustać musiała. Dyrektor Inżynierów był zmuszony dla uniknięcia skarbowi straty z czasu nieczynności zebranych z kraju mularzy, których chciażby nierobiących wypadało płacić, aby się nie rozeszli, wezwał liwerantów do sprowadzania wody furami z rzek Narwi i Wkry. Okoliczność ta była przedstawiana Ministrowi Wojny, który uznał słuszność tych działań i ponoszenia dodatkowych kosztów." Jak niezbędną i pilną sprawą było dostarczenie wody do cegielni świadczyły poniesione koszty. W maju 1811 r. z wodą do cegielni jeździło 13 fur dziennie. Za jedną Dyrekcja Inżynierii płaciła po 6 zł. Dla porównania według wynagrodzenia ustalonego przez ministra wojny ks. Józefa Poniatowskiego robotnicy kopiący wały i murarze dostawali za cały dzień ciężkiej pracy po 1 zł, cieśle po 2 zł, a żołnierze po 15 gr. Wydatki na dostawę wody były ogromne, biorąc pod uwagę fakt, że przywożono ją do cegielni 154 dni. W okresie najintensywniejszych prac od 11 czerwca do 10 października 1811 r. (121 dni) dziennie jeździło 20 fur z wodą za 6 zł jedna. W sumie dostawy wody do cegielni w Kosewie kosztowały Dyrekcję Inżynierów 14 tys. 20 złp.


Bibliografia: